Zbiór krotochwil z dnia dzisiejszego.
Ranek. Wstaję na śniadanie, lecz jak zwykle ono na mnie nie czeka. W kuchni spotykam ojca wietnamskiego klanu okupującego piętro. Wymiana uprzejmości, skąd jestem tym podobne standardowe sprawy międzynarodowych kontaktów. Oznajmiłem że jestem z Polski, lecz jako że słabo zna rosyjski, nie rozpoznał tego kraju, i poprosił o nazwę stolicy. Na nazwę ‘Warszawa’ zareagował wyraźnym entuzjazmem, i dumnie powiedział, że jest wielkim kibicem Legii. Czasami próbuję wyobrazić sobie możliwe warianty potoczenia się konwersacji aby nie być zaskoczonym, lecz osoba Wietnamczyka żyjącego na Kaukazie i przy tym fana Legii zbiła mnie z tropu. Na początku lat 90tych jego rodzina żyła jakiś czas w Warszawie i handlowała na bazarach. Potem przenieśli się do Rosji. Lecz Legii na Spartaka czy Dynamo już nie zamienił.
Popołudnie czyli ciąg dalszy badań zdrowotnych. Dwie kliniki do odwiedzenia, 8 gabinetów, tyleż pieczątek i podpisów. Do niektórych byłem kierowany tylko po podpis, nawet nie patrzyli na wyniki badań. W niektórych gabinetach nie wiedzieli co zrobić ze sprawką 086-U i odsyłali do sąsiednich pomieszczeń. Z prześwietleniem płuc zdarzyło się tak, że nie mieli już gdzie odesłać, i dali pieczątkę. Są jednak plusy w tych minusach. Rosjanie bardzo dobrze sprawują się w kolejce, chyba nawet lepiej niż Polacy. Każdy zna swoje miejsce, wpychania się nie ma, wszyscy grzecznie czekają. Za 60zł dowiedziałem się, że jestem zdrów.
Późniejsze popołudnie. Ten czas spożytkowałem na zakupy i bardzo owocną rozmowę z Dimą, wspomnianym już ochroniarzem akademika. Dima udzielił pożytecznych informacji dotyczących turbaz, więc i o inne rzeczy można byłoby zapytać. Postanowiłem uzyskać coś o klubach z muzyką rockową w Piatigorsku. Już w klinice zaczepiłem chłopaka w glanach czekającego na świadectwo kwalifikacji zdrowotnej na kierowcę, i dowiedziałem się że niedaleko mnie, gdzieś na Romaszce, jest taki klub. Zapytałem więc o niego Dimę, co by dokładnie się zorientować w sytuacji. Dima udzielił dokładnych informacji. Klub zlikwidowano gdy, i tu cytat ,”minęła moda na muzykę rockową”. Zdanie które potrafi przegrzać zwoje nerwowe, zabójcza neurolingwistyka. W jakim umyśle, i w jakiej rzeczywistości odzwierciedlanej przez ten umysł mogło powstać takie zdanie. Przecież rock, tak jak muzyka klasyczna, raz już rozpoczęty, nie przeminie. Rock nie jest modą, on nie znika i powraca. Po prostu jest. Jest jednak jedna knajpa z muzyką na żywo, która preferuje grupy bluesowe. Dobre i to. Dima poradził zamawiać tam zieloną herbatę bo piwo drogie by przy nim siedzieć. Knajpka nazywa się Szwejk i mieści się na głównym deptaku, zwanym “Broadway’em”. Jest jeszcze szkoła muzyczna, w której piwnicach zbiera się młodzież z gitarami aby poćwiczyć. Choć ostatnio ktoś wykupił tę piwnicę na cele handlowe, i młodzież jedynie przy dobrej pogodzie zbiera się przed budynkiem. Takie życie na Kaukazie. Dima pamięta to miejsce tętniące życiem ze swojej młodości, gdyż sam w latach 90tych miał długie włosy i grał w punkowym undergroundzie na bębnach.
Wieczór. Spacer na górkę Maszuk (936 m.n.p.m) zajmuje 1.5h (kolejka linowa 100 rubli) i jest bardzo pożyteczny dla zdrowia jak i dla robienia zdjęć miasta, z góry. Tutaj dziś pogoda mnie nie zaskoczyła, padało. Lecz za to, i to jak, zaskoczyła mnie budka z kebabami. Jest sobie budka z kebabami przy tarasie widokowym umieszczonym tuż przy górnej stacji kolejki linowej. Z budki oprócz zapachu baraniny wydobywa się także rosyjska muzyka disco, mająca zachęcić klientów. W budce owe kebaby przyrządzała pani w wieku lat 30tu, ubrana w brązowy kapelusz kowbojski i tak samo że brązowe kowbojskie kozaczki. Gdy zbliżałem się do budki, następowała zmiana piosenki. To co usłyszałem, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Idę sobie ścieżką, widok na całe miasto i jeszcze przeze mnie nie widziany Elbrus w oddali, a tu z głośników zaczynają płynąć “Kolorowe Jarmarki” by Maryla Rodowicz. W takiej chwili można poczuć że ma się w kieszeni złotówki a nie ruble.
Koniec na dziś.
cytowane przez Ciebie zdanie nie było o rocku tylko o modzie.
i wcale nie tak trudno, dr. Watsonie, spostrzec, że wymieniona moda minęła.
a tak w ogóle, to umysł nie odzwierciedla rzeczywistości :)